<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments for ZWIĄZANE SKRZYDŁA</title>
	<atom:link href="http://www.zwiazaneskrzydla.pl/?feed=comments-rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.zwiazaneskrzydla.pl</link>
	<description>Oficjalna strona książki Roberta Zawady</description>
	<lastBuildDate>Sun, 22 Jan 2012 19:40:24 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
	<item>
		<title>Comment on Wasze komentarze by Lynx</title>
		<link>http://www.zwiazaneskrzydla.pl/?page_id=57#comment-202</link>
		<dc:creator>Lynx</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 22 Jan 2012 19:40:24 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://dev.hstechnology.pl/rzwp/?page_id=57#comment-202</guid>
		<description>Na współczesnym rynku nie brakuje książek, które zachęcają swoimi okładkami, ale po bliższym zapoznaniu się z treścią rozczarowują. Na szczęście w przypadku „Związanych skrzydeł” nie warto sądzić po okładce, która – powiedzmy to szczerze – Wydawnictwu raczej się nie udała. Nie dosyć, że utrzymana jest w stylu kieszonkowych wydań pozycji sensacyjnych, kupowanych na dworcach tuż przed odjazdem pociągu, to przede wszystkim nasuwa nieodparte wrażenie, że jest kolejną pozycją odkrywającą prawdziwe lub wydumane tajemnice tragedii smoleńskiej. Rozumiem, że dla wielu Czytelników może to być zachętą, dla mnie akurat odwrotnie. Poza tym dla tych pierwszych będzie rozczarowaniem, ponieważ katastrofie rządowego Tu-154M poświęcone są może dwa czy trzy zdania. Reszta – to opowieść jednocześnie jeżąca włosy na głowie i budząca spontaniczny śmiech. 
Książkę czyta się łatwo, wręcz z przyjemnością. Jedynym utrudnieniem jest układ rozdziałów, nie do końca zgodny z zasadami chronologii. Stylem pisania przypomniała mi niezapomniane książki kapitana żeglugi wielkiej Karola Olgierda Borchardta. Takie same krótkie rozdziały, stanowiące same w sobie pełne opowiadanie, taka sama forma pełna humoru i ciepłego dystansu do wad swoich i kolegów, ten sam, łatwo dostrzegalny realizm, dający Czytelnikowi pewność, że opisane historie wydarzyły się naprawdę. Jest jednak jedna zasadnicza różnica – książki kapitana Borchardta są opowieścią o rzetelnej morskiej robocie, którą da się opisać jednym cytatem bohatera tych książek, kpt. Mamerta Stankiewicza „znaczy, ma być zrobione PORZĄDNIE”. Książka kapitana Zawady jest – niestety – opowieścią o robocie złej, zaprzeczającej podstawowym zasadom obowiązującym tyleż na oceanach, co w powietrzu. Opowieścią ocierającą się o absurdalny surrealizm „Paragrafu 22”.  „Bohaterowie” książkowych historii postępują dokładnie wbrew tym zasadom, mniej lub  bardziej świadomie narażając życie własne, ale przede wszystkim innych – załóg i pasażerów statków powietrznych. Co gorsza, czynią to często w sposób ostentacyjny, rzekłbyś – naturalny, jakby nieświadomi tego, co czynią. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że faktycznie nie zawsze wiedzą, że zaakceptowali ten układ, przesiąkli nim do tego stopnia, że stał się on częścią ich natury.
Wiarygodność tej książki jest tym większa, że Autor nie ukrywa, że sam był tego układu trybikiem. Nie czyni z siebie jedynego sprawiedliwego, nie przybiera oskarżycielskiego tonu, nie odkrywa spisków, nie żąda głów. Oczywiście, cała książka jest jednym wielkim żądaniem zmian, ale żądaniem porażającym nie agresywnością krzyku, lecz logiką argumentów. Autor nie donosi na nikogo, woli ostrzegać, nie bacząc, że już kilkakrotnie znalazł się na pozycji „wołającego na puszczy”. Oczywiście, łatwo przypiąć Mu etykietkę renegata, kalającego własne gniazdo. No cóż, bezpieczne funkcjonowanie polskiego lotnictwa wojskowego warte jest chyba zmian w sposobie myślenia, nawet gdyby miały one zburzyć utarte koleiny i poczucie świętego spokoju całego środowiska.
Czy w całej książce można dopatrzeć się jakiejś nuty optymizmu? Moim zdaniem tak. Paradoksalnie nadziei można upatrywać w tym, że mimo wszystkich opisanych zaniedbań, błędów i ewidentnej niekompetencji katastrof jest… „tylko” tyle. To znaczy, że jednak wciąż jeszcze nie brak wśród personelu w mundurach ludzi, którzy pojęcie „dobrej roboty” rozumieją właściwie. Mamy wciąż jeszcze całkiem przyzwoite lotnictwo wojskowe (w Rozumieniu tak Sił Powietrznych, jak i Lotnictwa Marynarki Wojennej i Lotnictwa Wojsk Lądowych) i sporą grupę ludzi, którzy wiedzą, jak dobrze i bezpiecznie latać czy obsługiwać statki powietrzne. Może więc treść tej książki dotrze wreszcie do ludzi na szczycie, którzy podejmą właściwe decyzje, zamiast powtarzać bezsensownie przekręcone powiedzenie o „lataniu na wrotach od stodoły” 
(Inspiracją do tego niefortunnego powiedzenia są słowa przypisywane jednemu z pionierów lotnictwa, Francuzowi Henri Farmanowi, który aby podkreślić znaczenie napędu w konstrukcjach lotniczych miał ponoć stwierdzić, że z dobrym silnikiem polecą nawet wrota od stodoły).
Ogólnie - kawał dobrej lektury, polecam.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Na współczesnym rynku nie brakuje książek, które zachęcają swoimi okładkami, ale po bliższym zapoznaniu się z treścią rozczarowują. Na szczęście w przypadku „Związanych skrzydeł” nie warto sądzić po okładce, która – powiedzmy to szczerze – Wydawnictwu raczej się nie udała. Nie dosyć, że utrzymana jest w stylu kieszonkowych wydań pozycji sensacyjnych, kupowanych na dworcach tuż przed odjazdem pociągu, to przede wszystkim nasuwa nieodparte wrażenie, że jest kolejną pozycją odkrywającą prawdziwe lub wydumane tajemnice tragedii smoleńskiej. Rozumiem, że dla wielu Czytelników może to być zachętą, dla mnie akurat odwrotnie. Poza tym dla tych pierwszych będzie rozczarowaniem, ponieważ katastrofie rządowego Tu-154M poświęcone są może dwa czy trzy zdania. Reszta – to opowieść jednocześnie jeżąca włosy na głowie i budząca spontaniczny śmiech.<br />
Książkę czyta się łatwo, wręcz z przyjemnością. Jedynym utrudnieniem jest układ rozdziałów, nie do końca zgodny z zasadami chronologii. Stylem pisania przypomniała mi niezapomniane książki kapitana żeglugi wielkiej Karola Olgierda Borchardta. Takie same krótkie rozdziały, stanowiące same w sobie pełne opowiadanie, taka sama forma pełna humoru i ciepłego dystansu do wad swoich i kolegów, ten sam, łatwo dostrzegalny realizm, dający Czytelnikowi pewność, że opisane historie wydarzyły się naprawdę. Jest jednak jedna zasadnicza różnica – książki kapitana Borchardta są opowieścią o rzetelnej morskiej robocie, którą da się opisać jednym cytatem bohatera tych książek, kpt. Mamerta Stankiewicza „znaczy, ma być zrobione PORZĄDNIE”. Książka kapitana Zawady jest – niestety – opowieścią o robocie złej, zaprzeczającej podstawowym zasadom obowiązującym tyleż na oceanach, co w powietrzu. Opowieścią ocierającą się o absurdalny surrealizm „Paragrafu 22”.  „Bohaterowie” książkowych historii postępują dokładnie wbrew tym zasadom, mniej lub  bardziej świadomie narażając życie własne, ale przede wszystkim innych – załóg i pasażerów statków powietrznych. Co gorsza, czynią to często w sposób ostentacyjny, rzekłbyś – naturalny, jakby nieświadomi tego, co czynią. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że faktycznie nie zawsze wiedzą, że zaakceptowali ten układ, przesiąkli nim do tego stopnia, że stał się on częścią ich natury.<br />
Wiarygodność tej książki jest tym większa, że Autor nie ukrywa, że sam był tego układu trybikiem. Nie czyni z siebie jedynego sprawiedliwego, nie przybiera oskarżycielskiego tonu, nie odkrywa spisków, nie żąda głów. Oczywiście, cała książka jest jednym wielkim żądaniem zmian, ale żądaniem porażającym nie agresywnością krzyku, lecz logiką argumentów. Autor nie donosi na nikogo, woli ostrzegać, nie bacząc, że już kilkakrotnie znalazł się na pozycji „wołającego na puszczy”. Oczywiście, łatwo przypiąć Mu etykietkę renegata, kalającego własne gniazdo. No cóż, bezpieczne funkcjonowanie polskiego lotnictwa wojskowego warte jest chyba zmian w sposobie myślenia, nawet gdyby miały one zburzyć utarte koleiny i poczucie świętego spokoju całego środowiska.<br />
Czy w całej książce można dopatrzeć się jakiejś nuty optymizmu? Moim zdaniem tak. Paradoksalnie nadziei można upatrywać w tym, że mimo wszystkich opisanych zaniedbań, błędów i ewidentnej niekompetencji katastrof jest… „tylko” tyle. To znaczy, że jednak wciąż jeszcze nie brak wśród personelu w mundurach ludzi, którzy pojęcie „dobrej roboty” rozumieją właściwie. Mamy wciąż jeszcze całkiem przyzwoite lotnictwo wojskowe (w Rozumieniu tak Sił Powietrznych, jak i Lotnictwa Marynarki Wojennej i Lotnictwa Wojsk Lądowych) i sporą grupę ludzi, którzy wiedzą, jak dobrze i bezpiecznie latać czy obsługiwać statki powietrzne. Może więc treść tej książki dotrze wreszcie do ludzi na szczycie, którzy podejmą właściwe decyzje, zamiast powtarzać bezsensownie przekręcone powiedzenie o „lataniu na wrotach od stodoły”<br />
(Inspiracją do tego niefortunnego powiedzenia są słowa przypisywane jednemu z pionierów lotnictwa, Francuzowi Henri Farmanowi, który aby podkreślić znaczenie napędu w konstrukcjach lotniczych miał ponoć stwierdzić, że z dobrym silnikiem polecą nawet wrota od stodoły).<br />
Ogólnie &#8211; kawał dobrej lektury, polecam.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Comment on Wasze komentarze by Mariusz</title>
		<link>http://www.zwiazaneskrzydla.pl/?page_id=57#comment-147</link>
		<dc:creator>Mariusz</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 04 Dec 2011 19:51:07 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://dev.hstechnology.pl/rzwp/?page_id=57#comment-147</guid>
		<description>Opublikowania takiej książki, w której, jestem przekonany, Autor zebrał swoje doświadczenia życiowe, pozwala na szersze spojrzenie na wojsko i odbrązowienie przez lata wpajanych szerokiej &quot;opinii publicznej&quot; superlatyw na temat armii. Niestety nie sądzę, aby ta lektura trafiła do tych którzy powinni ją przeczytać, tzn osób odpowiedzialnych za szkolenie i (a może przede wszystkim) za wydawanie pieniędzy z naszych podatków. Fakt odchodzenia z wojska wyszkolonych pilotów, dowódców, ludzi którzy chcieli coś dobrego zrobić jest już chyba naszą polską tradycją. Podobnie zresztą jak nasza polska niechęć do przestrzegania procedur czy czytania ze zrozumieniem np. instrukcji obsługi sprzętu. Dotyczy to również innych dziedzin życia- medycyna, edukacja, budownictwo.itd. Książka świetna, gratuluję Autorowi i chętnie jeszcze w przyszłości coś Jego autorstwa przeczytam.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Opublikowania takiej książki, w której, jestem przekonany, Autor zebrał swoje doświadczenia życiowe, pozwala na szersze spojrzenie na wojsko i odbrązowienie przez lata wpajanych szerokiej &#8220;opinii publicznej&#8221; superlatyw na temat armii. Niestety nie sądzę, aby ta lektura trafiła do tych którzy powinni ją przeczytać, tzn osób odpowiedzialnych za szkolenie i (a może przede wszystkim) za wydawanie pieniędzy z naszych podatków. Fakt odchodzenia z wojska wyszkolonych pilotów, dowódców, ludzi którzy chcieli coś dobrego zrobić jest już chyba naszą polską tradycją. Podobnie zresztą jak nasza polska niechęć do przestrzegania procedur czy czytania ze zrozumieniem np. instrukcji obsługi sprzętu. Dotyczy to również innych dziedzin życia- medycyna, edukacja, budownictwo.itd. Książka świetna, gratuluję Autorowi i chętnie jeszcze w przyszłości coś Jego autorstwa przeczytam.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Comment on Wasze komentarze by Jakub</title>
		<link>http://www.zwiazaneskrzydla.pl/?page_id=57#comment-130</link>
		<dc:creator>Jakub</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 15 Nov 2011 14:17:22 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://dev.hstechnology.pl/rzwp/?page_id=57#comment-130</guid>
		<description>Uwazam, że ksiazka jest bardzo wartosciowa. O takich rzeczach trzeba pisac. Inaczej nigdy nic sie w Polsce nie zmieni...
Ludzie piszacy tak jak kpt. Zawada czesto sa krytykowani i wyzywani od zdrajcow itp. Tymczasem, taka tworcza krytyka nie jest aktem zlosliwosci, ale milosci do polskiego lotnictwa i checi jego poprawy.
Gratuluje autorowi odwagi! Takich ksiazek powinno ukazywac sie wiecej!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Uwazam, że ksiazka jest bardzo wartosciowa. O takich rzeczach trzeba pisac. Inaczej nigdy nic sie w Polsce nie zmieni&#8230;<br />
Ludzie piszacy tak jak kpt. Zawada czesto sa krytykowani i wyzywani od zdrajcow itp. Tymczasem, taka tworcza krytyka nie jest aktem zlosliwosci, ale milosci do polskiego lotnictwa i checi jego poprawy.<br />
Gratuluje autorowi odwagi! Takich ksiazek powinno ukazywac sie wiecej!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Comment on Wasze komentarze by Jakub Leszczak</title>
		<link>http://www.zwiazaneskrzydla.pl/?page_id=57#comment-116</link>
		<dc:creator>Jakub Leszczak</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 07 Nov 2011 20:43:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://dev.hstechnology.pl/rzwp/?page_id=57#comment-116</guid>
		<description>W sumie jestem przy końcu, ale mogę już stwierdzić, że książka potwierdziła to, co do tej pory słyszałem o szkoleniu w wojsku. Ale co do samej książki to na pewno polecę ją znajomym pasjonatom lotnictwa, warto wiedzieć, jak wojskowe latanie wygląda od kuchni. Podczas czytania wiele razy śmiałem się sam do siebie na głos a po chwili, jak spojrzałem na problem z drugiej strony szkoda mi było, że taki zapał do nauki i latania był gaszony zwykłą obojętnością wyższych rangą. Również kontrast tego, jak szkolenie wygląda na zachodzie a jak u nas, czyli bałagan, brak procedur. Nie wiem czy tak jest dalej, wszak wspomnienia dotyczą paru lat wstecz. Śmiem podejrzewać, że chyba dalej stagnacja. Autorowi gratuluję mimo zupełnie innej profesji napisania bardzo wciągającej książki, którą czyta się szybko, lekko i z zapałem. Pozdrawiam!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>W sumie jestem przy końcu, ale mogę już stwierdzić, że książka potwierdziła to, co do tej pory słyszałem o szkoleniu w wojsku. Ale co do samej książki to na pewno polecę ją znajomym pasjonatom lotnictwa, warto wiedzieć, jak wojskowe latanie wygląda od kuchni. Podczas czytania wiele razy śmiałem się sam do siebie na głos a po chwili, jak spojrzałem na problem z drugiej strony szkoda mi było, że taki zapał do nauki i latania był gaszony zwykłą obojętnością wyższych rangą. Również kontrast tego, jak szkolenie wygląda na zachodzie a jak u nas, czyli bałagan, brak procedur. Nie wiem czy tak jest dalej, wszak wspomnienia dotyczą paru lat wstecz. Śmiem podejrzewać, że chyba dalej stagnacja. Autorowi gratuluję mimo zupełnie innej profesji napisania bardzo wciągającej książki, którą czyta się szybko, lekko i z zapałem. Pozdrawiam!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Comment on Wasze komentarze by Jakub</title>
		<link>http://www.zwiazaneskrzydla.pl/?page_id=57#comment-37</link>
		<dc:creator>Jakub</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Oct 2011 09:36:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://dev.hstechnology.pl/rzwp/?page_id=57#comment-37</guid>
		<description>Bardzo dobra ksiazka, napisana odwaznie i ukazujaca prawde. 
Tylko pogratulowac autorowi odwagi!
Dzieki takim ludziom dowiadujemy sie rzeczy, ktorych nie dowiedzieli bysmy sie z telewizji!

Jestem patriota, ale jako obywatel RP czuje sie odrzucony przez wlasna armie. Podam przyklad - moj kolega, ktory ma obywatelstwo polsko-autralijskie kilka
lat temu wyslal maila do australijskiego WKU z pytaniem o mozliwosc
sluzby w RAAF bo chcial by byc pilotem. RAAF potem co roku wysylal mu
paczki z informatorami  i goroaco zachecal do sluzby.Gdy ja bylem w
WKU w Polsce i powiedzialem, ze chce sluzyc w Silach Powietrznych,
najchetniej jako pilot, zostalem niemal wysmiany...

Zycze autorowi dalszych sukcesow!!!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo dobra ksiazka, napisana odwaznie i ukazujaca prawde.<br />
Tylko pogratulowac autorowi odwagi!<br />
Dzieki takim ludziom dowiadujemy sie rzeczy, ktorych nie dowiedzieli bysmy sie z telewizji!</p>
<p>Jestem patriota, ale jako obywatel RP czuje sie odrzucony przez wlasna armie. Podam przyklad &#8211; moj kolega, ktory ma obywatelstwo polsko-autralijskie kilka<br />
lat temu wyslal maila do australijskiego WKU z pytaniem o mozliwosc<br />
sluzby w RAAF bo chcial by byc pilotem. RAAF potem co roku wysylal mu<br />
paczki z informatorami  i goroaco zachecal do sluzby.Gdy ja bylem w<br />
WKU w Polsce i powiedzialem, ze chce sluzyc w Silach Powietrznych,<br />
najchetniej jako pilot, zostalem niemal wysmiany&#8230;</p>
<p>Zycze autorowi dalszych sukcesow!!!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Comment on Wasze komentarze by Marcin</title>
		<link>http://www.zwiazaneskrzydla.pl/?page_id=57#comment-32</link>
		<dc:creator>Marcin</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Oct 2011 19:37:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://dev.hstechnology.pl/rzwp/?page_id=57#comment-32</guid>
		<description>Super książka. Obowiązkowa lektura.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Super książka. Obowiązkowa lektura.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Comment on Wasze komentarze by Toyo</title>
		<link>http://www.zwiazaneskrzydla.pl/?page_id=57#comment-31</link>
		<dc:creator>Toyo</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 20 Oct 2011 20:14:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://dev.hstechnology.pl/rzwp/?page_id=57#comment-31</guid>
		<description>Lotnictwo Marynarki Wojennej w oparach absurdu i alkoholu, Autor nie ukrywa, że ten ostatni to jest jakaś odskocznia od wspomnianego absurdu. Rosjanie powiadają że &quot;biez wodki nie razbieriosz&quot;, w Lotnictwie Marynarki Wojennej widać jest podobnie, znając życie to napiszę, że nie tylko tam, ale również w SP RP spotyka się szereg, jak nie zdecydowaną większość opisanych w książce zachowań.
Wojskowa głupota przedstawiona jest z iście pornograficzną dokładnością, nie ma miejsca na uczucia, czy jakieś zawiłe gry wstępne, akcja i już. Przyznam, że taki sposób przedstawienia problemów sprawił, iż poczułem się jakbym wrócił do nie tak odległych czasów. Znowu mogłem dotknąć idiotyzmów składających się na życie pilota, które istnieją poza lataniem.
Inną sprawą jest doskonały opis tworzenia naszego rodzimego lotnictwa pokładowego, jak wyglądał proces przygotowania załóg, jak wyglądało szkolenie i w końcu jak wyglądał pierwszy rejs z &quot;Kamanami&quot; a właściwie z Super Seasprite, na czym polega różnica można znaleźć w książce.
Fragmentami przypomina mi ona &quot;Okręt&quot; Lothara Buchheima, ale może to tylko moje odczucie.  
W ogóle odebrałem tę książkę bardzo osobiście, bo przecież opisuje ona coś czego sam doświadczyłem, porusza sprawy o których zapomniałem, bo taka już ludzka pamięć, że o złym zapomina. Po jej przeczytaniu demony odżyły, zastanawiam się czy nie warto by opisać niektórych zachowań starszych &quot;kolegów&quot;, przecież najświetniejsza moja kariera przypadała na czas naszej szeroko pojętej integracji z NATO, wtedy to była jazda, a co ważne, to jeszcze niektórzy z tych &quot;kreatorów nowej rzeczywistości&quot; służy i dowodzi dalej.
Muszę zaznaczyć, że początkowo byłem negatywnie nastawiony do tej książki, a to za sprawą opisu, w którym przewija się słowo &quot;smoleńsk&quot; (mała litera bo nie chodzi o nazwę geograficzną, a o pewne zjawisko istniejące w świadomości naszego społeczeństwa), którego to już mam szczerze dość. Przyczyna jest jasna, rozpylony hel i nie ma o czym dyskutować, dobijanie rannych, podrzucone skrzydło Cessny, bo przecież eks-bombowiec nie rozpada się po zderzeniu z marnym drzewkiem. Ta wersja w pełni odpowiada stanowi mojej wiedzy i doświadczenia. W związku z tym z lekkim wahaniem wziąłem ją do ręki, ale po kilku stronach wiedziałem, że jej nie odłożę, póki nie zobaczę ostatniej strony i tak było. Pochłonąłem ją bardzo szybko, co swoją drogą nie było trudne, ledwie 200 stron, mógł się Autor nieco postarać.
Dodam jeszcze jedno, niektóre z opisów są bardzo delikatne, a brakuje mi choćby jednego pokazującego pracę komisji badań wypadków lotniczych rozbierającą tzw. incydenty.
Polecam, bo warto.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Lotnictwo Marynarki Wojennej w oparach absurdu i alkoholu, Autor nie ukrywa, że ten ostatni to jest jakaś odskocznia od wspomnianego absurdu. Rosjanie powiadają że &#8220;biez wodki nie razbieriosz&#8221;, w Lotnictwie Marynarki Wojennej widać jest podobnie, znając życie to napiszę, że nie tylko tam, ale również w SP RP spotyka się szereg, jak nie zdecydowaną większość opisanych w książce zachowań.<br />
Wojskowa głupota przedstawiona jest z iście pornograficzną dokładnością, nie ma miejsca na uczucia, czy jakieś zawiłe gry wstępne, akcja i już. Przyznam, że taki sposób przedstawienia problemów sprawił, iż poczułem się jakbym wrócił do nie tak odległych czasów. Znowu mogłem dotknąć idiotyzmów składających się na życie pilota, które istnieją poza lataniem.<br />
Inną sprawą jest doskonały opis tworzenia naszego rodzimego lotnictwa pokładowego, jak wyglądał proces przygotowania załóg, jak wyglądało szkolenie i w końcu jak wyglądał pierwszy rejs z &#8220;Kamanami&#8221; a właściwie z Super Seasprite, na czym polega różnica można znaleźć w książce.<br />
Fragmentami przypomina mi ona &#8220;Okręt&#8221; Lothara Buchheima, ale może to tylko moje odczucie.<br />
W ogóle odebrałem tę książkę bardzo osobiście, bo przecież opisuje ona coś czego sam doświadczyłem, porusza sprawy o których zapomniałem, bo taka już ludzka pamięć, że o złym zapomina. Po jej przeczytaniu demony odżyły, zastanawiam się czy nie warto by opisać niektórych zachowań starszych &#8220;kolegów&#8221;, przecież najświetniejsza moja kariera przypadała na czas naszej szeroko pojętej integracji z NATO, wtedy to była jazda, a co ważne, to jeszcze niektórzy z tych &#8220;kreatorów nowej rzeczywistości&#8221; służy i dowodzi dalej.<br />
Muszę zaznaczyć, że początkowo byłem negatywnie nastawiony do tej książki, a to za sprawą opisu, w którym przewija się słowo &#8220;smoleńsk&#8221; (mała litera bo nie chodzi o nazwę geograficzną, a o pewne zjawisko istniejące w świadomości naszego społeczeństwa), którego to już mam szczerze dość. Przyczyna jest jasna, rozpylony hel i nie ma o czym dyskutować, dobijanie rannych, podrzucone skrzydło Cessny, bo przecież eks-bombowiec nie rozpada się po zderzeniu z marnym drzewkiem. Ta wersja w pełni odpowiada stanowi mojej wiedzy i doświadczenia. W związku z tym z lekkim wahaniem wziąłem ją do ręki, ale po kilku stronach wiedziałem, że jej nie odłożę, póki nie zobaczę ostatniej strony i tak było. Pochłonąłem ją bardzo szybko, co swoją drogą nie było trudne, ledwie 200 stron, mógł się Autor nieco postarać.<br />
Dodam jeszcze jedno, niektóre z opisów są bardzo delikatne, a brakuje mi choćby jednego pokazującego pracę komisji badań wypadków lotniczych rozbierającą tzw. incydenty.<br />
Polecam, bo warto.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Comment on Wasze komentarze by ExSzybownik Poznan</title>
		<link>http://www.zwiazaneskrzydla.pl/?page_id=57#comment-23</link>
		<dc:creator>ExSzybownik Poznan</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 28 Sep 2011 08:40:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://dev.hstechnology.pl/rzwp/?page_id=57#comment-23</guid>
		<description>Wczoraj kupiona - wczoraj przeczytana. Bardzo ciekawa pozycja - pokazyjąca &quot;kuchnię&quot;.

Panie Robercie podobne praktyki są spotykane także w Aeroklubach nomen omen tez reliktach minionej epoki.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj kupiona &#8211; wczoraj przeczytana. Bardzo ciekawa pozycja &#8211; pokazyjąca &#8220;kuchnię&#8221;.</p>
<p>Panie Robercie podobne praktyki są spotykane także w Aeroklubach nomen omen tez reliktach minionej epoki.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Comment on Wasze komentarze by Robert Zawada</title>
		<link>http://www.zwiazaneskrzydla.pl/?page_id=57#comment-20</link>
		<dc:creator>Robert Zawada</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 14 Sep 2011 06:15:51 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://dev.hstechnology.pl/rzwp/?page_id=57#comment-20</guid>
		<description>O, przypomnial mi Pan o Pedzlu Panie Macku. Mialem okazje sluzyc z nim w Darlowie. Prawdziwy pasjonat latania, niestety bez szczescia lotniczego. Kilka razy los dawal mu ostrzezenia...............
Dziekuje za komentarz.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>O, przypomnial mi Pan o Pedzlu Panie Macku. Mialem okazje sluzyc z nim w Darlowie. Prawdziwy pasjonat latania, niestety bez szczescia lotniczego. Kilka razy los dawal mu ostrzezenia&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;<br />
Dziekuje za komentarz.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Comment on Wasze komentarze by Maciek</title>
		<link>http://www.zwiazaneskrzydla.pl/?page_id=57#comment-18</link>
		<dc:creator>Maciek</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 13 Sep 2011 13:17:52 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://dev.hstechnology.pl/rzwp/?page_id=57#comment-18</guid>
		<description>Witam. Świetna książka. W powodzi literackiej lotniczej szmiry i grafomaństwa większości autorów-pilotów, w końcu coś co czyta sie jednym tchem. Bez zadęcia, bez moralizowania i wszędobylskiego w lotniczych wspomnieniach pustosłowia. W końcu dowiedziałem się czegoś o klimacie panujacym w polskim lotnictwie wojskowym. Tak się złożyło, że moim instruktorem w czasie gdy robiłem licencję PPL (A) był również były pilot wojskowy. To własnie Andrzej P. znany jako Pędzel pierwszy uchylił mi nieco rąbka tajemnicy o co common w armii. Omawialismy m.in. wypadek Iskry. I nie tylko. Pana książka to uzupełnienie tego o czym wtedy słyszałem. Gratuluję. Jedyna wada to ... za krótko i za mało. Czuje ogromny niedosyt i mam nadzieję, że Autor nie spocznie na laurach. Acha, i szkoda, że marketingowo jest komunikowana jako raport dlaczego samoloty spadają, do tego zdjęcie z katastrofy smoleńskiej... To wywołuje pewne oczekiwania i stąd zapewne głosy niezadowolonych, którzy spodziewali sie czegos innego. Pozdrawiam
Maciek</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam. Świetna książka. W powodzi literackiej lotniczej szmiry i grafomaństwa większości autorów-pilotów, w końcu coś co czyta sie jednym tchem. Bez zadęcia, bez moralizowania i wszędobylskiego w lotniczych wspomnieniach pustosłowia. W końcu dowiedziałem się czegoś o klimacie panujacym w polskim lotnictwie wojskowym. Tak się złożyło, że moim instruktorem w czasie gdy robiłem licencję PPL (A) był również były pilot wojskowy. To własnie Andrzej P. znany jako Pędzel pierwszy uchylił mi nieco rąbka tajemnicy o co common w armii. Omawialismy m.in. wypadek Iskry. I nie tylko. Pana książka to uzupełnienie tego o czym wtedy słyszałem. Gratuluję. Jedyna wada to &#8230; za krótko i za mało. Czuje ogromny niedosyt i mam nadzieję, że Autor nie spocznie na laurach. Acha, i szkoda, że marketingowo jest komunikowana jako raport dlaczego samoloty spadają, do tego zdjęcie z katastrofy smoleńskiej&#8230; To wywołuje pewne oczekiwania i stąd zapewne głosy niezadowolonych, którzy spodziewali sie czegos innego. Pozdrawiam<br />
Maciek</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

